Wizytówka

Wyciągnąłem wizytówkę i okazało się, że Werka dała mi owszem wizytówkę, ale na pewno nie biurową. Na wizytówce znajdował się nie tylko numer telefonu, ale i adres. O jak miło- pomyślałem. Może wpadnę dziś do niej pod jakimś pretekstem. Tylko jakim- jakoś nie specjalnie miałem pomysł. Weronika i tak o 16.00 wychodzi z pracy, więc jeszcze coś wykombinuję. Mądry tak się zamyśliłem, że przejechałem dwa przystanki dalej. Ludzie świata, co kobieta potrafi zrobić z człowiekiem.

A ja tak o niej myślę, jakbyśmy co najmniej byli parą i to na początku związku gdzie każde spotkanie wynosi pod niebiosa. Zimno się już robiło, ale postanowiłem te dwa przystanki się przejść, w końcu potrzebowałem wymyślić coś, żeby do niej iść. Przylazłem, zjadłem, wziąłem prysznic, przebrałem się z tego mojego cudownego garnituru i ciężko myślałem iść- nie iść, iść- nie iść. Niby rozsądniej byłoby nie iść, ale raz kozie śmierć. Idę. Wsiadłem w samochód i ruszyłem w wyprawę życia. Najpierw musiałem pokonać nieziemskie korki a później stanąć oko w oko z dziewczyną u której mam krechę na całej linii.