| Weronika |
|
Przed wejściem Marcin elegancko zapukał. Weszliśmy i gdybyście widzieli jej minę. Biedna nie wiedziała gdzie ma podziać wzrok jak mnie zobaczyła. Aż jej łzy stanęły w oczach. A wyglądała przesłodko taka zakłopotana. Marcin nas sobie przedstawił i wyszedł. Musiałem jej zaproponować żeby usiadła, bo padłaby jak długa. Zrobiła kawę, wyciągnęła papiery i przygotowywała się do prezentacji. Ale tu chyba dał znać o sobie jej pech. Bo prezentacja ani nawet nie miała zamiaru się otworzyć. Weronika aż sobie pod nosem zaklęła. A ja już nie wytrzymałem- A rano nic Ci się nie stało? No i masz, rozpętałem istne piekło. Wyleciała z biura jak poparzona. W pierwszym momencie to myślałem, że padnę z krzesła ze śmiechu. Wiedziałem, że jak tylko do tego nawiążę, to mnie zabije. Ale w sumie to wydawało mi się tak zabawne, że musiałem o tym wspomnieć. Werka nieźle się wpieniła. Za chwilę miałem telefon od Marcina- Coś Ty jej zrobił? Chłopie wpadła mi do gabinetu, nawet nie zapukała, a u mnie Kaśka siedziała. I z pyskiem na mnie, że ona z tym debilem siedziała nie będzie, że i poleciała fala takich i owakich. A na koniec dodała, że jak chcę to mogę ją zwolnić. No i masz Ci babo placek. |