Praca

No i się spóźniłem, tak jak chciał Marcin. No i na dzień dobry usłyszałem- spóźniła się, znowu się spóźniła. Czy ona nawet na wizytację nie mogła być na czas? No to już przegięcie było. Ale wolałem nie pytać, bo była tak wściekła, że chyba dostałbym między oczy jakbym chociaż słowo powiedział. No ja nie miałem już żadnych pytań. Pechowa dziewczyna z autobusu i Weronika z biura Marcina to TA sama Werka. Z jednej strony nie wierzyłem własnemu szczęściu, przecież tak mi się podobała. Będę miał okazję z nią pracować o czym ona nie miała pojęcia.

Dostałem propozycję od Marcina i chętnie się zgodziłem. Zawsze to raźniej pracować wśród znajomych. Tylko, że teraz to ja się poważnie zacząłem obawiać, że jak ją zobaczę, to po prostu wybuchnę śmiechem. Ale przecież jestem poważnym facete. Nie, to po prostu ponad moje siły. Wiecie jak to jest być w kropce…Już myślałem, żeby powiedzieć Marcinowi, że na dziś rezygnuję z tej wizytacji. Ale miałem tak straszną ochotę zobaczyć tą buźkę i te wściekłe oczka, że tam poszedłem. Werka miała własne biuro.