| Ciało |
|
Po chwili Weronika zamknęła drzwi i poszła do łazienki, jak przypuszczałem się przebrać, a szkoda, bo mi jej strój nie przeszkadzał. Wyszła już w dresach. Zrobiła herbatę. Widać było, że tą swoją wizytą wybiłem ją dość mocno z rytmu. I pierwsze o co zapytała, to skąd ja wiem gdzie ona mieszka, czy ją śledzę czy jaki grzyb. Wyciągnąłem wizytówkę. O mój Boże, no tak, pomyliłam wizytówki. Okazało się, że owszem, dostałem jej wizytówkę ale nie biurową a tą co daje, jak ktoś jest zainteresowany jej korkami z matmy. Nie zasmuciło mnie to jakoś specjalnie. Ale ją chyba tak. Przecież Werka była wyraźnie wściekła. Mimo, że sama pomyliła wizytówki. A później ją tak rozwścieczyłem, że mnie po prostu wyrzuciła z mieszkania. Nie żałuję mimo wszystko, że do niej pojechałem. Przecież to nie jest kobieta, to jest anioł. Wygląda, mmmm….a jej ciało, mmmm… Jak zwykle wyobraźnia na wysokich obrotach. Nawet nie ma co porównywać jej do mojej byłej. Justyna przy niej chowała się pod każdym względem. Ehhh, nigdy bym nie przypuszczał, że tak mnie weźmie. |