Awans weroniki

Zaraz po wejściu Werki do biura, Marcin uświadomił ją, że awansowała i będzie współpracowała ze mną. No na radość to to raczej nie wyglądało. Chyba, że ona tak się cieszy w co jednak bardzo ale to bardzo wątpię. Raczej wyglądała, jakby ją piorun strzelił. Aż sobie biedna z wrażenia usiadła. W jej oczach było widać, że ma miliard myśli na sekundę. No cóż, to bardzo nam miło powitać nowego współpracownika- Marcin mówił teraz do mnie. Ble, ble, ble… Nie słuchałem go jakoś specjalnie.

Marcin zarządził, że wychodzimy. Lepiej niech się oswoi z myślą o przeniesieniu i że będzie pracowała z kimś, a właściwie cały czas pod czyjąś kontrolą- stwierdził Marcin. Jak ja mam kontrolować taką laskę. Ciągle mam w głowie te jej czerwone buciki, te jej nogi…mrrrr…aż nie chcę wspominać tego co było wyżej, bo mi głupio. Zachowuję się jak dzieciak z przedszkola. Zobaczył dziewczynę i się zakochał. Nie no, zakochał się to trochę za duże słowo, ale na pewno mi się niesamowicie spodobała. Obawiam się, że dziś to ona mi z głowy nie wylezie dziś tak prędko.